„Usprawniam własny samochód” to książka Adama Słodowego poświęcona samodzielnemu konstruowaniu i udoskonalaniu samochodu, związana z epoką, w której praktyczna zaradność, naprawianie przedmiotów i wykorzystywanie dostępnych części były szczególnie cenione. Adam Słodowy był autorem, który popularyzował majsterkowanie, odwołując się nie tylko do praktyki, lecz także do praw fizyki i edukacji technicznej.
W 1958 roku Adam Słodowy zaprezentował w Warszawie własnoręcznie zbudowany samochód. Kupił gotowy silnik z „demobilu”, a pozostałe części wyszukał na złomowiskach. Pokaz auta, które osiągało prędkość 40 km/h, zgromadził tłum gapiów. Książka Słodowego o tym, jak złożyć sobie samochód, rozeszła się na pniu.
Adam Słodowy - konstruktor, popularyzator i autor książek
Adam Słodowy (rocznik 1923) był zawodowym oficerem. Zgłosił się do wojska na ochotnika w 1944 r. Odszedł ze służby w stopniu majora. Gdy w 1959 r. w swoim pierwszym telewizorze zobaczył program dla majsterkowiczów, oburzony pobiegł do telewizji.
„Tak się nie powinno opowiadać o majsterkowaniu” - tłumaczył. Telewizja zaproponowała panu Adamowi przygotowanie własnego scenariusza… i zaczęło się. Słodowy trafił do redakcji dziecięcej.
Pierwszy jego program poświęcony był budowie karmnika dla ptaków. Po audycji przyszło do niego 7,5 tys. listów. Adam Słodowy (1923-2019), popularyzator majsterkowania.
Program „Zrób to sam” był adresowany do dzieci i młodzieży, więc jego autor skupił się na konstruowaniu prostych zabawek i sprzętów domowych. Pojawiały się też bardziej skomplikowane konstrukcje.
Samodzielnie zbudowany samochód
Własnoręcznie zbudowany samochód, zaprezentowany przez Słodowego w 1958 roku, był jednym z najbardziej wymownych przykładów jego podejścia do techniki. Kupił gotowy silnik z „demobilu”, a pozostałe części wyszukał na złomowiskach.
| Element | Informacja |
|---|---|
| Rok prezentacji samochodu | 1958 |
| Miejsce prezentacji | Warszawa |
| Źródło silnika | „demobil” |
| Źródło pozostałych części | złomowiska |
| Prędkość auta | 40 km/h |
Pokaz auta, które osiągało prędkość 40 km/h, zgromadził tłum gapiów. Książka Słodowego o tym, jak złożyć sobie samochód, rozeszła się na pniu.

Publikacja dotycząca samochodu wpisywała się w szersze zainteresowanie samodzielnym wykonywaniem, naprawianiem i usprawnianiem przedmiotów. Ci, którzy mieli dostęp do części samochodowych, często sami sobie składali auta.
„Usprawniam własny samochód” na tle epoki
Był to czas, gdy manualna zaradność była bardzo ceniona. Sąsiad, który naprawiał telewizory, czy szwagier potrafiący naprawić samochód byli na wagę złota.
W tamtych czasach zepsutych rzeczy się nie wyrzucało, ale usługi naprawcze były raczej słabo rozwinięte. Były to czasy „złotych rączek”, „garażowych” mechaników, różnego rodzaju majstrów i naprawiaczy.
Najlepiej było ze wszystkim radzić sobie samemu. Nie każdy miał do tego zamiłowanie i talent, ale wielu próbowało, poddając się modzie.
W takich warunkach książka o samodzielnym budowaniu lub usprawnianiu samochodu miała znaczenie wykraczające poza samą motoryzację. Pokazywała, że części można wyszukiwać, dopasowywać i wykorzystywać ponownie, a sprawność techniczna może prowadzić do stworzenia działającej konstrukcji.
Telewizyjne „Zrób to sam” i edukacja techniczna
Program „Zrób to sam” był adresowany do dzieci i młodzieży, więc jego autor skupił się na konstruowaniu prostych zabawek i sprzętów domowych. Były to między innymi zabawki pluszowe, kartonowe postaci z popularnych kreskówek, które z drugiej strony miały nogi przymocowane korkiem i szpilką tak, żeby obracały się i sprawiały wrażenie, iż bohater biegnie.
Co niedzielę przed telewizorami zasiadały rzesze widzów (nie tylko dzieci), aby zobaczyć, co autor wymyśli. Nieważne, czy miało się dryg do majsterkowania czy dwie lewe ręce. Oglądali niemal wszyscy.
Nie tylko o majsterkowanie chodziło, ale też o edukację. W swoich programach autor odwoływał się do praw fizyki. Chciał budzić wyobraźnię młodych ludzi, szacunek do dobrej pracy.
Adam Słodowy był więc właściwym człowiekiem na odpowiednim miejscu. Po części sam też kreował bum na majsterkowanie. Jego książki poświęcone temu tematowi osiągnęły nakład ponad 2,5 mln egzemplarzy.
Samochód jako projekt techniczny
Własnoręcznie wykonany samochód łączył kilka najważniejszych elementów metody Słodowego: wykorzystanie dostępnych materiałów, praktyczne rozwiązanie problemu, samodzielną pracę i zrozumienie działania konstrukcji.
Kupił gotowy silnik z „demobilu”, a pozostałe części wyszukał na złomowiskach. Taki sposób budowy wymagał nie tylko umiejętności mechanicznych, lecz także pomysłowości i zdolności do oceny przydatności znalezionych elementów.
Samochód osiągał prędkość 40 km/h, a jego prezentacja w Warszawie zgromadziła tłum gapiów. Książka Słodowego o tym, jak złożyć sobie samochód, rozeszła się na pniu.
„Usprawniam własny samochód” można więc postrzegać jako publikację z obszaru techniki praktycznej, ale także jako zapis określonego sposobu myślenia: zamiast rezygnować z powodu braku gotowego rozwiązania, należy wykorzystać dostępne środki i szukać własnej drogi do celu.
Majsterkowanie, naprawianie i kultura techniczna
Ówczesnej władzy było to bardzo na rękę. Liczono na zmianę niskiej kultury technicznej, która odbijała się na jakości pracy.
W szkołach dużą wagę przywiązywano do zajęć praktyczno-technicznych, na których młodzież męska budowała karmniki, latawce, lampki nocne z butelki. Dziewczynki uczyły się gotowania i cerowania.
W latach 70. majsterkowanie przeszło na wyższy etap. W sklepach Centralnej Składnicy Harcerskiej można było kupić potrzebne rzeczy, takie jak sklejki, kartony, listewki, kleje czy elektryczne silniczki.
Dla osób, których dzieciństwo przypadało na te lata, „składnice” to były sklepy kultowe. Oprócz akcesoriów harcerskich były tam też artykuły sportowe, małe metalowe modele samochodów, tzw. resoraki (Matchbox), plastikowe modele samolotów czy kolejki elektryczne z NRD.
Popularne były zestawy do samodzielnego zmontowania latającego samolotu z listewek i kartonu. Bardzo pożądanym i trudnym do dostania był „Mały Modelarz”, czasopismo zawierające modele do samodzielnego montażu.
Dlaczego książki Słodowego cieszyły się popularnością?
Popularność publikacji Słodowego wynikała z połączenia praktycznego charakteru porad, zainteresowania techniką i społecznego uznania dla samodzielności. W tamtych czasach zepsutych rzeczy się nie wyrzucało, ale usługi naprawcze były raczej słabo rozwinięte.
Nie każdy miał do tego zamiłowanie i talent, ale wielu próbowało, poddając się modzie. Najlepiej było ze wszystkim radzić sobie samemu.
Programy i książki Słodowego przemawiały zarówno do osób uzdolnionych manualnie, jak i do tych, które dopiero chciały sprawdzić własne możliwości. Nieważne, czy miało się dryg do majsterkowania czy dwie lewe ręce.
Jego podejście nie ograniczało się do pokazania gotowego efektu. W swoich programach autor odwoływał się do praw fizyki. Chciał budzić wyobraźnię młodych ludzi, szacunek do dobrej pracy.
Od samochodu z części z odzysku do zabawek elektrycznych
Mimo większej dostępności gotowych zabawek czy modeli do składania, a może właśnie dlatego, popularność „Zrób to sam” ani trochę nie malała. Przez 24 lata jego nadawania wyemitowano 505 odcinków.
Jednak u początku kolejnej dekady popularność programu spadła. Tak samo jak majsterkowania. Paradoksalnie działo się to w czasach pustych półek sklepowych, a nie wtedy, kiedy były jeszcze w miarę pełne.
Pojawiły się jednak zabawki z Pewexu, przywożone z zagranicy, nie tylko z Zachodu. Marzeniem wówczas był na przykład elektryczny tor samochodowy Formuły 1 ze sterowanymi autami.
Słodowy próbował pomóc spełnić marzenia, konstruując własny. W tym modelu kręcił się tor napędzany silniczkiem elektrycznym, a samochody były sterowane drucianymi dźwigniami.
Dzieci jednak nie chciały już takich zabawek, w 1983 r. program zdjęto z anteny, a Adam Słodowy przeszedł na emeryturę. Modelarstwo nie zniknęło, ale stało się bardziej hobbystyczne, a często profesjonalne.
Znaczenie książki dla miłośników motoryzacji
„Usprawniam własny samochód” zajmuje szczególne miejsce w dorobku autora, ponieważ łączy zainteresowanie motoryzacją z ideą samodzielnego działania. Własnoręcznie zbudowany samochód Słodowego był praktycznym pokazem tego, że konstrukcja może powstać z gotowego silnika i części wyszukanych na złomowiskach.
W 1958 roku Adam Słodowy zaprezentował w Warszawie własnoręcznie zbudowany samochód. Kupił gotowy silnik z „demobilu”, a pozostałe części wyszukał na złomowiskach.
Ta historia dobrze oddaje realia epoki „złotych rączek”, „garażowych” mechaników, różnego rodzaju majstrów i naprawiaczy. Książka wpisywała się w przekonanie, że samochód nie musi być wyłącznie gotowym produktem, lecz może również stać się przedmiotem własnej pracy, naprawy i modyfikacji.
Dziedzictwo Adama Słodowego
Słodowy wrócił jeszcze do telewizji w reklamie jednej z sieci z wyposażeniem wnętrz, z hasłem „Nie rób tego sam, zrób to z nami”. Po latach wciąż był powszechnie rozpoznawalną postacią.
Zmarł w grudniu 2019 r. w wieku 96 lat. Jego działalność obejmowała programy telewizyjne, książki i popularyzację praktycznej wiedzy technicznej.
Jego książki poświęcone temu tematowi osiągnęły nakład ponad 2,5 mln egzemplarzy. Przez 24 lata jego nadawania wyemitowano 505 odcinków.
„Usprawniam własny samochód” pozostaje przykładem publikacji związanej z czasem, gdy samodzielne naprawianie, konstruowanie i wykorzystywanie części z odzysku były ważną częścią codziennej kultury technicznej.