Atak na samochód Beaty Kempy w Brukseli — co dokładnie się wydarzyło?

W lipcu 2019 roku przed hotelem w Brukseli zaatakowano kierowcę Parlamentu Europejskiego, który przyjechał po eurodeputowaną Beatę Kempę. Sama polityk nie została poszkodowana, a trzech sprawców uciekło z miejsca zdarzenia samochodem.

Nie był to napad na Beatę Kempę, lecz agresywny atak na kierowcę oraz samochód należący do transportu Parlamentu Europejskiego. Europosłanka widziała zajście, cofnęła się do recepcji hotelu i poprosiła o wezwanie policji.

Najważniejsze informacje o zdarzeniu

Element zdarzeniaUstalone informacje
MiejscePrzed hotelem w Brukseli, w którym zatrzymała się Beata Kempa
CzasOkoło godziny 8:30 rano
PoszkodowanyKierowca Parlamentu Europejskiego
Liczba sprawcówTrzech mężczyzn
Obrażenia Beaty KempyEuroposłanka nie została poszkodowana
Przebieg atakuKierowca był szarpany, ciągnięty za krawat, kopany i opluty
Uszkodzenia i zachowanie wobec samochoduSamochód został opluty i skopany
ReakcjaNa miejsce wezwana została belgijska policja
Los sprawcówNapastnicy uciekli samochodem

Jak doszło do ataku?

Trzech mężczyzn zaatakowało kierowcę z Parlamentu Europejskiego, który przyjechał po Beatę Kempę do hotelu. Kierowca został zaatakowany przez trzech mężczyzn, którzy zaczęli go szarpać i ciągnąć za krawat.

Napastnicy kopali i opluli samochód, a także poturbowali kierowcę. Samochód również został opluty, skopany, pan kierowca też został poturbowany.

Do zdarzenia doszło około godziny 8:30 rano, w spokojnej dzielnicy Brukseli. Europosłanka opisywała zajście jako bardzo groźne i podkreślała, że napastnicy byli bardzo agresywni.

Policja przed hotelem w Brukseli

Rola Beaty Kempy podczas zdarzenia

Beata Kempa wychodziła z hotelu, kiedy zauważyła atak na kierowcę. Sama zdążyła cofnąć się do recepcji hotelu i poprosiła, aby wezwana została policja.

Europosłanka nie została zaatakowana ani ranna. W czasie zajścia przebywała w pobliżu recepcji i obserwowała sytuację z bezpieczniejszego miejsca.

Jak relacjonowała, poszkodowany został kierowca, a ona sama nie opuściła hotelu. Część zdarzenia mieli również widzieć ludzie znajdujący się w restauracji hotelowej.

Beata Kempa zostawiła policji swoje dane i zadeklarowała, że może złożyć zeznania w sprawie. Powiedziała też, że kierowca zachował się bardzo profesjonalnie i był wyraźnie roztrzęsiony po ataku.

Co jeszcze relacjonowała europosłanka?

Beata Kempa mówiła, że kierowca został zaatakowany przez trzech bardzo dobrze zbudowanych mężczyzn. Nie wiadomo właściwie, czego dotyczyła ta awantura.

Według jej relacji napastnicy próbowali zaatakować także drugi samochód, który podjechał pod hotel, ale jego kierowca zdołał odjechać. Sprawcy następnie odjechali z miejsca zdarzenia własnym samochodem.

Europosłanka zapamiętała część numeru rejestracyjnego pojazdu napastników. Zauważyła również, że jeden z mężczyzn był szczególnie agresywny i prawdopodobnie znajdował się pod wpływem alkoholu albo narkotyków.

Jej zdaniem był to nagły wybuch agresji: komuś mógł nie spodobać się samochód albo kierowca, lecz nie było wyraźnego powodu takiego zachowania.

Czy atak był wymierzony w Beatę Kempę?

Z relacji samej europosłanki wynikało, że napastnicy prawdopodobnie nie wiedzieli, kim ona jest. Beata Kempa podkreślała, że nie sądzi, aby akt agresji miał związek z jej pracą w Parlamencie Europejskim.

Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel mówił, że doszło do awantury z trzema mężczyznami, której ofiarą padł kierowca z europarlamentu przyjeżdżający po Beatę Kempę. Dodał, że skoro polityka cofnęła się do hotelu, wydawało się, iż nie była celem ataku.

Wstępne informacje przedstawiane jako „atak na Beatę Kempę” zostały później uściślone. Napadnięty został kierowca, a nie europosłanka.

Możliwe motywy, ale brak potwierdzonej przyczyny

Nie ustalono jednoznacznie, dlaczego doszło do ataku. Beata Kempa mówiła, że mógł to być po prostu atak agresji wywołany niechęcią do samochodu lub kierowcy.

Niektóre relacje wskazywały, że mogło chodzić o napad rabunkowy. Była to jednak sugestia, a nie potwierdzona przez policję przyczyna zdarzenia.

Według jednej z relacji napastnicy mogli być pod wpływem alkoholu. Beata Kempa wskazywała także na możliwość działania pod wpływem narkotyków, ale również ta informacja nie stanowiła ostatecznego ustalenia śledztwa.

Belgijska prokuratura prowadziła czynności mające ustalić dokładne okoliczności napadu na kierowcę. Dochodzenie nie dotyczyło europosłanki.

Interwencja belgijskiej policji

Policja pojawiła się na miejscu szybko, jednak sprawcy zdążyli uciec. Napastnicy odjechali samochodem, a funkcjonariusze mieli ustalać ich tożsamość i przebieg zajścia.

Znaczenie dla postępowania mogły mieć zeznania Beaty Kempy, zapamiętana przez nią część numeru rejestracyjnego pojazdu sprawców oraz relacje innych świadków obecnych w pobliżu hotelu.

Premier Mateusz Morawiecki podkreślał, że belgijska policja powinna wyjaśnić wszystkie szczegóły zdarzenia. Zaznaczył, że sam nie miał dokładnych informacji na temat incydentu.

Reakcja premiera Mateusza Morawieckiego

Premier powiedział, że zadzwonił do Beaty Kempy zaraz po wydarzeniu przed hotelem w Brukseli. Chciał dowiedzieć się, czy wszystko jest w porządku i czy europosłanka nie została w jakikolwiek sposób poszkodowana.

Beata Kempa uspokoiła go, że wszystko jest w porządku. Mateusz Morawiecki zapowiedział, że będzie dowiadywał się o szczegóły zdarzenia i wyraził nadzieję, że sprawę właściwie wyjaśni belgijska policja.

ZAMACH NA KIEROWCĘ BISKUPA! Wyrok zaostrzony – 11 lat więzienia za brutalny atak nożownika!

Fałszywa informacja o ataku na tle seksualnym

W późniejszych publikacjach internetowych pojawiła się fałszywa informacja, jakoby Beata Kempa została zaatakowana na tle seksualnym. Taki opis nie odpowiadał ustaleniom dotyczącym zdarzenia.

W rzeczywistości zaatakowany został kierowca Parlamentu Europejskiego, który miał zawieźć europosłankę na posiedzenie. Beata Kempa nie ucierpiała, a w opisie zdarzenia nie było informacji potwierdzających charakter seksualny ataku.

Fałszywa publikacja wykorzystywała zdjęcie znanej osoby publicznej oraz przypisywaną jej wypowiedź: „W Brukseli był na mnie napad i był to napad na tle seksualnym”. Właściwy opis wydarzeń wskazywał jednak, że europosłanka widziała napaść na kierowcę i nie była jej ofiarą.

Przypadek ten pokazał, jak zmiana nagłówka lub skrótowy opis może zniekształcić informację. Początkowe doniesienia o „ataku na Beatę Kempę” mogły sugerować, że polityka została napadnięta, choć późniejsze relacje wskazywały, że celem przemocy był kierowca.

Jak zmieniały się pierwsze doniesienia?

Początkowo informowano, że europosłanka PiS została zaatakowana w Brukseli przez grupę mężczyzn. Późniejsze relacje doprecyzowały, że mężczyźni napadli na kierowcę samochodu, który czekał przed hotelem.

Różnica między pierwszymi a późniejszymi informacjami dotyczyła przede wszystkim tego, kto był bezpośrednią ofiarą. Beata Kempa znajdowała się w pobliżu i widziała zajście, ale sama nie została pobita ani ranna.

W relacjach medialnych pojawiały się także określenia opisujące wygląd napastników. Najważniejsze dla ustalenia przebiegu sprawy było jednak to, że trzech mężczyzn zaatakowało kierowcę, uszkodziło lub zbezcześciło samochód, próbowało zaatakować drugi pojazd, a następnie uciekło.

Najważniejsze sprostowanie

Beata Kempa nie została napadnięta na tle seksualnym i nie była bezpośrednią ofiarą pobicia. Za kierownicą samochodu znajdował się pracownik transportu Parlamentu Europejskiego, który został zaatakowany przed hotelem.

Europosłanka złożyła zeznania, zawiadomiła obsługę hotelu i schroniła się w recepcji. Sprawcy uciekli przed przyjazdem policji, a dokładny motyw ich działania nie został jednoznacznie potwierdzony.

tags: #atak #na #samochod #beaty #kempy