Leopard z Mielca był ręcznie budowanym, dwuosobowym samochodem sportowym o nadwoziu stylizowanym na dawne roadstery, wyposażonym w silnik V8 pochodzący z Chevroleta Corvette. Dzięki lekkiej konstrukcji auto rozpędzało się do 100 km/h w 4 sekundy, a jego prędkość maksymalna była ograniczona do 250 km/h.
Samochód powstawał na zamówienie w niewielkiej mieleckiej manufakturze, a jego cena wynosiła około pół miliona złotych. Produkcja miała charakter jednostkowy, dlatego każdy egzemplarz mógł różnić się od pozostałych wyposażeniem i wykończeniem.
Od Geparda do Leoparda
Historia Leoparda sięga początku lat dziewięćdziesiątych. Trójka konstruktorów - Zbysław Szwaj, Jan Borowski i Piotr Sawicki założyli wówczas firmę o nazwie Studio Samochodowe Gepard Sp. Jawna, która w 1992 roku przekształcona została w Fabrykę Samochodów Gepard Sp. z o.o.
Początkowo samochód Gepard - będący bezpośrednim poprzednikiem Leoparda - produkowany był w warszawskim Ośrodku Postępu Technicznego NOT. W 1992 roku zakład produkcyjny przeniesiony został do Mielca.
Pierwszym produktem firmy był samochód Gepard. Firma działała do 1995 r. i w zakładzie produkcyjnym w Mielcu wyprodukowała siedem egzemplarzy Geparda.
Trzy lata później - po upadku udziałowca Geparda - Zakładów Lotniczych w Mielcu - Fabryka Samochodów Gepard Sp. z o.o. zakończyła swoją działalność (po wyprodukowaniu 7 egzemplarzy Geparda).
Oczekiwany sukces jednak nie nadszedł, a główny udziałowiec - Zakłady Lotnicze w Mielcu - ogłosiły upadłość. W 1995 roku zmieniono nazwę firmy na Leopard Automobile i rozpoczęto prace nad zupełnie nowym samochodem.
Powstanie mieleckiej manufaktury
Krótko potem - dzięki staraniom Zbysława Szwaja i szwedzkiego entuzjasty motoryzacji Alfa Naslunda - powołano do życia przedsiębiorstwo Leopard Automobile AB z siedzibą w szwedzkim Trelleborg. Firma, której zakład produkcyjny w dalszym ciągu mieścił się w Mielcu, z czasem przekształcona została w Leopard Automotive-Mielec Sp. z o.o.
W 2000 roku przy wsparciu szwedzkich entuzjastów sportowych samochodów założyli ją inżynier Zbysław Szwaj i jego dwaj synowie - Maksymilian oraz Albert.
Firma Leopard Automotive-Mielec zasłynęła z produkcji sportowego samochodu własnego projektu i konstrukcji o nazwie Leopard. Firma produkowała na zamówienie samochód o nazwie Leopard.
Nadwozie w stylu retro zostało zaprojektowane przez syna Zbysława Szwaji. Pasjonaci zaprojektowali unikatowy, dwuosobowy samochód stylizowany na starodawne roadstery, ale czerpiący technologicznie między innymi z bolidów Formuły 1.

Konstrukcja i osiągi Leoparda
Samochód został zbudowany na rurowej ramie stalowej, do której zostało zamontowane aluminiowe nadwozie. Dzięki lekkiej, aluminiowej konstrukcji i potężnemu, sześciolitrowemu silnikowi V8 od legendarnego Chevroleta Corvette, auto do 100 kilometrów ma godzinę rozpędzało się w 4 sekundy.
Źródłem napędu był 40-konny silnik V8 pochodzący z Chevroleta Corvette, który rozpędzał Leoparda do 100 km/h w 4 s. Prędkość maksymalna była ograniczona do 250 km/h.
| Element | Informacja |
|---|---|
| Układ napędowy | silnik V8 pochodzący z Chevroleta Corvette |
| Pojemność silnika | sześciolitrowy silnik V8 |
| Przyspieszenie 0-100 km/h | 4 sekundy |
| Prędkość maksymalna | 250 km/h |
| Skrzynia biegów | 6 biegowa manualna |
| Konstrukcja nadwozia | aluminiowe nadwozie na rurowej ramie stalowej |
Z przodu i z tyłu znajdują się niezależne podwójne wahacze poprzeczne. Pojazd wyposażony jest w porządny układ hamulcowy z podwójnymi tarczami wentylowanymi.
Samochód był wytwarzany według indywidualnego zamówienia odbiorcy, dlatego też nie istnieją dwa identyczne modele. W mieleckiej manufakturze każdy egzemplarz powstawał w niewielkiej liczbie i miał charakter wyjątkowego samochodu kolekcjonerskiego.
Premiera i próby uruchomienia seryjnej produkcji
Jego premiera odbyła się w 2005 roku w Paryżu. W swoim czasie w mieleckiej manufakturze pracowało 30 osób, a na zamówionego Leoparda trzeba było czekać 10 miesięcy.
Chociaż kosztowało około pół miliona złotych, co roku znajdowało kilku nabywców. Firma została zauważona nawet przez Polski Klub Biznesu, który panu Zbysławowi przyznał prestiżową nagrodę Akademii Polskiego Sukcesu.
Jak twierdzi nasz informator, na dno pociągnęło ją największe marzenie Szwajów, czyli chęć zdobycia homologacji pozwalającej uruchomić seryjną produkcję tego samochodu.
Koszty związane z uzyskaniem homologacji i rozpoczęciem seryjnej budowy zmusiły konstruktora do szukania zewnętrznych inwestorów. - Szukając potrzebnego do tego kapitału pan Zbysław pozyskał zewnętrznych inwestorów.
Według moich informacji współpraca nie ułożyła się dla niego dobrze i z czasem wyszedł ze spółki. Dalej firma prosperowała już prowadzona przez nowego inwestora, ale wiodło się jej coraz gorzej - mówi mężczyzna znający Szwajów.
Zmiany właścicielskie
W 2008 roku kontrolę nad firmą Leopard przejęła niemiecka firma CAR Technology GmbH z Kolonii. W 2008 roku zakład przejęła niemiecka CAR Technology GmbH z Kolonii.
Zbysław Szwaj jeszcze przed upadkiem firmy zapowiadał, że nie będzie już projektował nowego samochodu. W 2008 roku zakład przejęła niemiecka CAR Technology GmbH z Kolonii.
Z początkiem 2009 roku twórca polskiego auta przestał być członkiem zarządu Leopard Automobile - Mielec Sp. z o. o. - Mielec. W 2011 roku prezesem przedsiębiorstwa został dotychczasowy prokurent - Robert Owcarz.
Jeszcze w 2009 roku dyrektor generalny Leopard Automobile, Robert Owcarz optymistycznie patrzył w przyszłość.
- Zakończenie procedury homologacyjnej, bez której nie da się seryjnie produkować wozu, to kwestia najbliższych tygodni. Do tej pory cały nasz zespół ciężko pracował nad rozwojem samochodu, nie reklamowaliśmy go.
Teraz, gdy mamy już produkt najwyższej klasy, położymy większy nacisk na marketing i sprzedaż. Już teraz zainteresowanie naszym samochodem jest co najmniej zadowalające - tak pięć lat temu Owcarz podsumował w wywiadzie dla Onet sytuację rynkową firmy.
Problemy finansowe i organizacyjne
Na chwilę obecną nie jest znany powód upadłości Leopard Automobile-Mielec Sp. z o.o. Podobno już 2013 roku firma miała problemy z wypłatami wynagrodzeń dla pracowników, a zaległości sięgały nawet kilku miesięcy.
Część z załogi skierowała wtedy sprawę do sądu. Według nie potwierdzonych infomacji pochodzących od byłych pracowników Leopard Automobile-Mielec Sp. z o.o. od dłuższego czasu nie wyprodukował żadnego samochodu.
Prawdopodobnie dlatego, że nie było na nie chętnych. Firma od dłuższego czasu miała problemy z płynnością finansową.
Zagraniczni dostawcy nie otrzymywali pieniędzy za swoje produkty, nie wywiązywanie się z umów bankowych skutkowało komorniczymi zajęciami maszyn. Zarząd popadł w konflikt z załogą, która od dłuższego czasu nie otrzymywała należnych wynagrodzeń.
Kilka osób skierowało sprawy do sądu. W ostatnim czasie pracowników wykonujących usługi dla Leopard Automotive-Mielec Sp. z o.o. zatrudniała spokrewniona z Leopardem firma specjalizująca się w "obróbce metali".
Producent sportowych samochodów miał w Mielcu tak złą opinię, że firma nie mogła znaleźć chętnych do pracy. Warto dodać, że założyciel i konstruktor Leoparda - Zbysław Szwaj - od dłuższego czasu ma z firmą niewiele wspólnego.
Upadłość Leopard Automobile-Mielec
Leopard upadł. Koniec produkcji supersportowych aut w Mielcu? Zobowiązania firmy sięgają 15 milionów złotych, ale wyznaczony przez sąd syndyk chce, aby zakład produkujący Leopardy działał dalej.
Decyzję taką ogłosił Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu, wzywając tym samym wierzycieli do zgłaszania roszczeń. Firma nie była w stanie wywiązać się ze zobowiązań - załoga licząca około 20 osób, od dłuższego czasu nie otrzymywała wynagrodzeń.
Jak donoszą lokalne media, do sądu w Tarnobrzegu wpłynęły dwa wnioski o upadłość - jeden złożyli przedstawiciele producenta sportowych aut, drugi - jeden z wierzycieli.
- Wniosków o upadłość było dwa. Jeden złożyła sama firma, drugi jej wierzyciel. Producent samochodów liczył na upadłość układową, ale analizując sytuację firmy nie znaleźliśmy do tego podstaw.
W marcu zakład zarobił jedynie 51 tysięcy złotych, w kwietniu i maju nie miał żadnych przychodów, wygasił działalność - mówi sędzia Marek Nowak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu.
Zdaniem Sądu długi Leopard Automotive-Mielec Sp. z o.o. wynoszą obecnie około 15 mln zł - najstarsze nieuregulowane płatności dotyczą 2008 roku. Jak szacuje Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu, zobowiązania firmy na dzisiaj wynoszą około 15 milionów złotych.
Najstarsze nieuregulowane zaległości sięgają sześciu lat wstecz. W innym ujęciu najstarsze nieuregulowane płatności dotyczyły 2008 roku.
Majątek przedsiębiorstwa i plan syndyka
Wartość majątku firmy określa się na około 17 milionów złotych. Z opłaceniem wierzycieli nie powinno być problemu, bo majątek firmy określa się na około 17 milionów złotych.
Obecnie, szacowanym na 17 mln zł, majątkiem przedsiębiorstwa zarządza powołany przez sąd syndyk - Gaweł Jarosiński.
Ze względu na wyjątkowy charakter przedsiębiorstwa syndyk Gaweł Jarosiński nie chce sprzedawać go wyłącznie dla spłaty zobowiązań.
- Sam jestem miłośnikiem motoryzacji, dlatego szukam inwestora, który zagwarantuje temu przedsiębiorstwu wznowienie produkcji samochodów. Tylko we wtorek rozmawiałem z dwoma potencjalnymi kupcami firmy.
Ktokolwiek zdecyduje się na ratowanie tego biznesu, na wstępie sporo skorzysta. Kupi fabrykę bez długów, nie zapłaci podatku VAT, w zamian za pieniądze dostanie nowoczesny zakład na atrakcyjnej działce oraz cała linię produkcyjną i projekty tego auta - mówi Jarosiński.
Pojawili się już pierwsi chętni do zakupu przedsiębiorstwa w całości, co - przynajmniej w teorii - daje cień szansy na wznowienie produkcji Leoparda w przyszłości.
Pracownicy mieleckiej fabryki
Gra idzie także o dwudziestoosobową załogę, z którą na razie rozwiązano umowy o pracę. - Zarówno mi, byłym prezesom firmy jak i sądowi zależy na dalszej produkcji samochodów, a co za tym idzie, na pracy dla tych ludzi.
Jestem w tej kwestii optymistą - dodaje syndyk. Wcześniej w mieleckiej manufakturze pracowało 30 osób, natomiast w okresie postępowania upadłościowego załoga liczyła około 20 osób.
Postępowanie upadłościowe
To postępowanie upadłościowe prowadzone w stosunku do spółki kapitałowej zajmującej się produkcją samochodów osobowych, która w czasie swej działalności wyprodukowała prototyp samochodu hybrydowego.
Istotnym elementem tego postępowania była likwidacja masy upadłości poprzez sprzedaż przedsiębiorstwa w całości, a następnie podział środków uzyskanych ze sprzedaży pomiędzy wierzycieli.
Postępowanie to trwało 4 lata i uległo zakończeniu w 2018 r.
Zarzuty wobec byłego prezesa
Były prezes zarządu Leopard Automobile-Mielec jest podejrzany o działanie na szkodę firmy, wyłudzenie mienia znacznej wartości i działanie na szkodę wierzycieli.
Prokuratura przedstawiła także zarzuty dwóm osobom, które z nim współpracowały. Na liście poszkodowanych jest 240 osób, firm i instytucji.
Leopard jako samochód kolekcjonerski
Leopardów wyprodukowano bardzo mało co czyni go mega unikatem tym bardziej że to Polska produkcja przez co podnosi jego unikatowość kolekcjonerską. Roadster z Mielca to prawdziwy biały kruk.
Samochód był wytwarzany według indywidualnego zamówienia odbiorcy, dlatego też nie istnieją dwa identyczne modele. Niewielka liczba wyprodukowanych samochodów sprawiła, że Leopard stał się rozpoznawalnym przykładem polskiej, ręcznej produkcji motoryzacyjnej.
Wśród właścicieli tego auta wymieniano króla Szwecji Carla Gustafa XVI i wytwórnię filmową 20th Century Fox w Ameryce.

Znaczenie Leoparda dla polskiej motoryzacji
Historia mieleckiej fabryki jest niezwykła. Od krótkiej serii siedmiu egzemplarzy Geparda, przez zmianę nazwy firmy i wieloletnie prace nad nowym samochodem, aż po premierę Leoparda w Paryżu, przedsięwzięcie pozostawało związane z ręczną produkcją niszowych aut sportowych.
Leopard łączył stylistykę retro, aluminiowe nadwozie, konstrukcję rurową i mocny silnik V8. Jego historia pokazuje jednocześnie, jak trudne było przejście od jednostkowej produkcji samochodów na zamówienie do seryjnej budowy wymagającej homologacji, kapitału i stabilnego zaplecza finansowego.